sobota, 19 września 2015

#9 Recenzja "Ekspozycja" Remigiusz Mróz

Tytuł oryginalny : Ekspozycja
Autor : Remigiusz Mróz
Liczba stron : 474
Wydawnictwo : Filia
Cykl : Trylogia z komisarzem Forstem (tom 1)


 Ekspozycja jest tytułem, którego lektury nie mogłam się doczekać. Pan Mróz kupił mnie swoją Kasacją i od tej pory niecierpliwie wyglądałam kolejnego tytułu spod jego pióra. No i mam mieszane uczucia. Pierwszy tom nowej Trylogii z komisarzem Forstem nie do końca spełnił moje oczekiwania. Mam wrażenie, że autor trochę ze swoją fabułą się zapędził.
I choć sprawdza się to w aspekcie przykucia uwagi, bo od książki naprawdę trudno się oderwać, trochę również mnie przytłaczało podczas czytania. Ale zacznijmy od początku.

 Na Giewoncie zostaje znaleziony trup. Dokładniej jest to nagi mężczyzna, który został powieszony na ramionach krzyża. Sprawę prowadzi komisarz Forst. Wydaje się, że zabójca nie zostawił żadnych śladów na miejscu zbrodni ani na ciele ofiary. Jednym tropem w sprawie staje się antyczna moneta, która została umieszczona w gardle denata. Nim jednak komisarz rozpocznie konkretne śledztwo zostaje on od sprawy odsunięty. Miejsce bohatera zajmuje niezbyt bystry stróż prawa, na domiar złego on sam zostaje zawieszony. Dlaczego ktoś chce go odsunąć od śledztwa? Kim jest morderca? Wiktor postanawia dowiedzieć się tego na własną rękę, a pomagać mu w tym będzie Olga Szrebska, ambitna dziennikarka telewizyjna. Dla bohaterów rozpoczyna się niebezpieczna droga ku prawdzie.

 Jednym z największych plusów książek Mroza są żywi, charakterystyczni bohaterowie. Tak też jest i w Ekspozycji.  Zarówno komisarz jak i dziennikarka mają silne charaktery, są dowcipni, ironiczni i mają cięty język. Aby rozwiązać sprawę gotowi są zaryzykować własną karierą a nawet życiem.  Trudno jest czytelnikowi nie odczuwać do nich sympatii. Ciężko jest nie lubić bystrych, gotowych do poświęceń, silnych ( wręcz niezniszczalnych! ) postaci, które nigdy się nie poddają. Relacja między nimi jest zagadką nawet dla nich samych. Nie wiedzą kim dla siebie są, nie wiedzą kim jest tak na prawdę druga osoba. Ukrywają się pod grubą warstwą humoru i cynizmu.

 Fabuła. Z fabułą miałam właśnie największy problem. Pędzi ona na złamanie karku, aż trudno w czasie lektury chociażby znaleźć czas na złapanie oddechu. Jest to oczywiście cecha bardzo pozytywna szczególnie w gatunku, z którym obcujemy. Książkę dzięki temu połyka się w tempie ekspresowym. Historia zaprezentowana przez pana Remigiusza jest dobrze zbudowana i interesująca. Mamy ładnie wkomponowane wątki historyczne, kulturowe i religijne. Wszystko w jakiś logiczny sposób się łączy i uzupełnia. Mróz tak umiejętnie bawi się z czytelnikiem, myli tropy, że nie może być żadnej mowy o jakiejkolwiek przewidywalności fabuły. Razem z bohaterami skaczemy po świecie i staramy się nadążać za co chwilę pojawiającymi się, nowymi poszlakami.
 Moim jednak zdaniem tempo akcji kompletnie nie poszło w parze z realizmem. Jak na mój gust autora poniosła za bardzo wyobraźnia. Zdecydowanie za dużo pomysłów upchniętych, na nie aż tak znów dużej liczbie stron. Pojawiające się wątki, zamiast być rozbudowane i pełne, urywają się i stanowią jedynie "podkładkę" pod zbrodnię. A szkoda, bo szczególnie trop historyczny mnie zainteresował i mógłby być dłuższą, ciekawszą historią. A tak dostałam powieść pełną akcji, nie zmuszającą do cięższych przemyśleń (w gruncie rzeczy żadnych przemyśleń) z trudnym, ważnym wątkiem historycznym, który moim zdaniem skoro już poruszony nie powinien być potraktowany tak po macoszemu. 

 Brak umiaru pisarza, rekompensowało mi znakomite poczucie humoru i liczne nawiązania kulturowe występujące w Ekspozycji. Nie raz trudno było nie uśmiechnąć się pod nosem z kwestii komisarza Forsta i jego nietuzinkowych pomysłów jak wyplątać się z kolejnego bałaganu. Przykładem może być babcia, Radio Maryja i prawda o Smoleńsku. Nikt inny za wyjątkiem Wiktora na pewno by na to nie wpadł.

 Każdy kto czytał tę pozycję na pytanie, co w książce było najlepsze stwierdzi, że zakończenie. I ja się z tym całkowicie zgodzę. To co pan Mróz nam zafundował było trudne do przewidzenia. Bez jakichkolwiek oporów czy wyrzutów sumienia znokautował czytelnika. Brawo dla niego! Nie mógł już bardziej zachęcić mnie do przeczytania kolejnego tomu, przecież teraz już muszę poznać dalszy ciąg tej historii. 

 Podsumowując, Trylogia z komisarzem Forstem zaczyna się w sposób porządny. Remigiusz Mróz w charakterystycznym dla siebie stylu zbudował silne i dobre podwaliny dla następnych części. Mam nadzieję, że w nich uda mu się uniknąć "ładowania" zbyt dużej liczby wątków.  Równowaga pomiędzy tempem akcji a treścią to jedyne czego mi zabrakło. Wiem, że jest on pisarzem "płodnym" ale nie zawsze więcej znaczy lepiej. Czasami mniej a dokładniej jest lepszą receptą na pyszną, czytelniczą ucztę. 

Moja ocena : 4/6



niedziela, 13 września 2015

#8 Recenzja "Morfina" Szczepan Twardoch

"Jestem Konstanty Willemann, dżentelmen, utracjusz, dziwkarz i narkoman. Nigdy nie brakowało mi pieniędzy. Lubię zadawać się z artystami i pisarzami. Lubiłem. Lubię kobiety. (...) Lubię morfinę, zmrożoną wódkę i szampana, kokainą nie pogardzę." 

 W taki sposób niejednokrotnie, w delikatnie zmodyfikowanych wersjach przedstawia się sam, główny bohater powieści "Morfina" autorstwa Szczepana Twardocha. Książka ta nagrodzona Paszportem Polityki za rok 2012 oraz nominowana do Nagrody Literackiej Nike 2013 całkowicie zawładnęła moim sercem i umysłem przez ostatnie dni i na długo tam zostanie. Dawno już żadna lektura tak mnie nie pochłonęła i nie zachwyciła. Twardoch w sposób niezwykły i genialny połączył ze sobą historyczne tło upadku kampanii wrześniowej, dekadentyzm oraz sensacyjną fabułę. 

"Rozdartym, zbolałym, półtrupem uczyniła mnie moja matka, mieszańcem bez serca i ojczyzny, bez duszy w piersi albo z dwoma duszami miszlingiem bękartem podrzutkiem nikim."

 Konstanty Willemann, oficer rezerwy 9 pułku ułanów jest synem śląskiej mieszczki Katarzyny Willemann i niemieckiego arystokraty Baldura von Strachwitza. Matka jego jako młoda dziewczyna podejmuje decyzję dotyczącą swojej narodowości i postanawia zostać Polką. Na idealnego Polka postanawia wychować również swojego syna. Zdominowany przez matkę przyjmuje narzuconą sobie rolę. Za bycie dobrym synem dostaje wynagrodzenie w postaci czeków, które pozwalają mu prowadzić życie utracjusza, pokazywać się i bywać w popularnych lokalach oraz przyjaźnić się z śmietanką towarzyską kulturalnej Warszawy. Resztę swojego czasu rozdziela pomiędzy żonę Helę, syna Jureczka i swoje liczne kochanki. Szczególną sympatią darzy kurwę Salome. 

 Wszystko się zmienia gdy wybucha wojna i kończy się klęską Polski. Kostuś nie może być już hedonistą, musi przyjąć nowe, panujące realia. Warszawa jaką znał już nie istnieje. Nie ma już stolicy artystów. Niemcy ukradli mu jego miasto, jego życie i jego rozrywki. Warszawa została zgwałcona i jest już jedynie smutnym trupem. Zagubiony, próbuje dalej żyć normalnie mimo historii, która pragnie go w swoich szeregach. Splotem różnych wydarzeń zostaje on wciągnięty wbrew sobie w konspiracje. Korzystając ze swojego niemieckiego pochodzenia, ma Niemca udawać. I to udawać przed wszystkimi, stać się zdrajcą w oczach rodziny i przyjaciół. Konstanty pragnąc zobaczyć w sobie bohatera i patriotę podejmuje się tej kolejnej roli w swoim życiu. 

"Oto najwyższe poświęcenie dla ojczyzny, pozbyć się dla niej nie życia, co potrafi byle żołnierz, ale zaprzeć się samego siebie, własnego imienia i honor, przyjąć nie tylko kule, ale gorzej, przyjąć dumnie obelgi i plwociny, które na mnie niechybnie zlecą."

  Konstanty jest bardziej antybohaterem niż bohaterem. Twardoch zbudował postać budzącą bardzo skrajne odczucia u czytelnika. Jest on kanalią, ma w nosie ojczyznę, gardzi wszystkim co dla innych ważne i wartościowe. Zdradza, narkotyzuje się, ma ludzi za nic. Wyśmiewa wojnę i walczących. Nie da się jednak w pewnym momencie do Kostka sympatii nie poczuć. Jego wewnętrzna szamotanina, brak stateczności i to w jaki sposób przełamuje mit Polaka walczącego sprawia, że jest on postacią barwną i prawdziwą. Realną. 

 "Morfina" jest powieścią, której centralnym punktem jest poszukiwanie swojej tożsamości. Tak tożsamości narodowej jak i tożsamości jako mężczyzny. Konstanty "stłamszony" przez kobiety swojego życie przyjmuje role jakie one mu narzucają. Każda oczekuje od niego czegoś innego. Zamiennie być ma mężem, kochankiem, podporucznikiem, morfinistą, ojcem. Mężczyzna gubi się i sam bez przerwy zadaje sobie to samo pytanie : Kim jestem ? Znalezienie odpowiedzi nie jest jednak proste. Próbę odnalezienia jej podejmuje poprzez czynny udział w akcji konspiracyjnej. Zyskuje w ten sposób szansę na zapełnienie pustki w sobie i świadomy wybór narodowości. Bohater Twardocha nie może być bowiem bezczynny, bezczynność go zabija i trwoni jego potencjał. Bohater ten potrzebuje Polski bardziej niż ona potrzebuje jego. 

"Nie jesteś kszatriją, Kosteczku. Jesteś rozerwany wpół, jesteś tylko bólem i rozpaczliwą tęsknotą i pustką i cię nie ma, jak możesz więc być kimkolwiek, skoro cię nie ma, Kosteczku ?"

 Interesującym punktem "Morfiny" jest również cyniczne spojrzenie autora na Polskość i Polaków. Nie znajdziemy tu typowego górnolotnego zachwytu nad naszą odwagą i walecznością. W tej książce bywamy śmieszni, ograniczeni i zacofani. Czcimy symbole i przedmioty. Chwalimy idee, nie do końca szanując przy tym ludzi i ich życia. Przykładem może być kapitan Pawlikowski i taksówkarz. 

 Dużą przyjemność w czasie lektury sprawiło mi wyobrażanie sobie przedstawionej Warszawy. Autor w pyszny sposób odtworzył obraz i klimat tamtej stolicy. Mieszkańcy nie zdający sobie sprawy z nadchodzącej tragedii i terroru mocno zapisali się w mojej w pamięci.  

 Szczepan Twardoch w sposób jak dla mnie mistrzowski zbudował narrację. Jest ona stworzona w taki sposób aby jeszcze dokładniej skupić się na rozdarciu wewnętrznym Willemanna. W "Morfinie" występują bowiem dwa głosy narracyjne, które przeplatają się ze sobą. Jednym z nim jest nasz protagonista drugim szara przyjaciółka, tajemnicza kobieta, która nie odstępuje go na krok. Jest wszystkowiedząca, zna losy wszystkich pojawiających się bohaterów i bywa, że dzieli się tym z czytelnikiem dzięki czemu mamy szerszy pogląd na przyszłość. Kim jest owy głos, pozostaje się nam tylko domyślać. 

 "Czym jest historia Kosteczku? Nawozem, pożywieniem czarnych bogów, sumą jęków i łez, pyłem i prochem."

  Czytając "Morfinę" o ile ubywało jej kartek tym byłam pod coraz większym wrażeniem pióra pana Twardocha. Nieczęsto zdarza się aby proza, tym bardziej polska tak mnie zahipnotyzowała. Soczysty język, wpółobłąkańcza narracja i nieszablonowa historia sprawiają, że pragnie się więcej i więcej. Polecam serdecznie jeśli fanami takiej literatury jesteście a nie mieliście jeszcze okazji z tą pozycją się zapoznać. Nie jest to bowiem książka dla każdego, wymaga skupienia i zrozumienia. Niektórych sposób narracji oraz zdarzające się autorowi literackie gadulstwo mogą zmęczyć, znudzić bądź odstraszyć. U mnie ląduje w ulubionych. Pokochałam nawet okładkę.

Moja ocena : 6/6


Tytuł oryginalny : Morfina 
Autor : Szczepan Twardoch
Liczba stron : 584
Wydawnictwo : Wydawnictwo Literackie

wtorek, 8 września 2015

#7 Recenzja "Pół króla" Joe Abercrombie

 Patrząc na ostatnio przeczytane książki zauważyłam, że od zbyt długiego czasu nie delektowałam się lekturą jednego z moich "naj" gatunków - fantastyką. Szukając czegoś zdecydowałam się nadrobić za poleceniem cykl Morza Drzazg. Tak w moich rękach znalazł się "Pół król" Joe 'go Abercrombie. Jest to pierwszy tom z dwóch do tej pory wydanych. Cykl ten jest w porównaniu z trylogią "Pierwsze prawo" tegoż autora skierowany do młodszych czytelników. Ja niestety młodzieżą już nie jestem i przyzwyczajona do brutalniejszej i ostrzejszej fantastyki wynikiem czego w Pół królu czegoś mi brakowało. Nie żałuje jednak czasu spędzonego na lekturze gdyż powieść zawiera wiele uniwersalnych treści, które trafią do odbiorcy w każdym wieku. 

  Yarvi jest piętnastoletnim chłopcem, który nagle dowiaduje się, że ma zostać królem. Jego ojciec i starszy brat zostali zdradziecko zamordowani on zaś pozostał jedynym następcą tronu. Roli takiej nigdy nie pragnął i kompletnie nie jest do niej przygotowany. W swoich planach zostać miał Ministrem i wyrzec się roszczeń i praw pochodzących z jego książęcej pozycji. Decyzja taka była wynikiem nie tylko jego charakteru ale również wyobcowania i poniżenia jakie odczuwał z powodu swojego kalectwa - zniekształconej ręki. Odtrącony przez rodzinę, wyśmiewany przez poddanych pragnął usunąć się w cień. Przewrotny los zarządził inaczej. 

 Nie każdemu taki stan rzeczy jednak odpowiada. W wyniku intrygi, podczas wyprawy mającej być zemstą za morderstwo rodziny Yorvi zostaję zaatakowany i uznany za zmarłego.     

 W tym miejscu zaczyna się ciężka, pełna wyboi droga młodego księcia ku dorosłości i ku zemście. Pierwszy raz w swoim życiu przyjdzie podejmować mu trudne decyzje korzystając z nabytej przez lata nauki wiedzy. Los nie będzie Yarviego oszczędzał, nagrodzi go jednak małą grupką pierwszych i prawdziwych przyjaciół. Pozna ich na statku gdzie jako niewolnik zacznie planować swój powrót na Czarny Tron. 

 Pół króla w dużej mierze jest powieścią o wyborach i skutkach jakie za sobą niosą. Abercrombie w gorzki sposób przedstawił czytelnikowi realia świata. Człowiek aby przeżyć musi ewoluować, pozbyć się oporów i robić dosłownie wszystko by zwyciężyć. Każdy z nas chciałby być dobrym człowiekiem. Niestety nie zawsze możemy wybrać dobro, czasami jedynym wyborem jaki nam pozostaje to zdecydowanie się na mniejsze zło. Czytając kolejne kartki było mi wręcz żal głównego bohatera, który z niewinnego chłopca stawał się mężczyzną z ciężkim bagażem swoich decyzji. Taka jednak jest kolej rzeczy. Dojrzewając poświęcamy jakąś część siebie, dążąc do celu niestety poświęcamy też innych. 

 W książce podobało mi się przedstawienie bohaterów przez pana Abercrombie. Są wielowymiarowi, płynni i charakterystyczni. Nie ma prostego podziału na tych dobrych i złych. Mamy ludzi trawionych różnymi uczuciami i pragnieniami, którzy robią po prostu to co muszą by dotrzeć do wyznaczonego sobie celu. Jest to prawdziwe i szczere. Na swój własny sposób nawet czarne charaktery wśród postaci potrafią żałować i mieć wyrzuty sumienia. 

 Punktem, który bardzo mi się podobał w powieści jest duża i znacząca pozycja kobiet w świecie przedstawionym. To właśnie one są większością w Ministerstwie, one trzymają piecze nad skarbcem męża, ona są najlepszymi handlarkami. Matka głównego bohatera - królowa Laithlin jest kobietą silną, dumną i podziwianą nad całym Morzem Drzazg.

 Za duży minus książki uważam jej schematyczność. Historii o takiej linii fabularnej powstało tysiące i chociaż autorowi udaje się to uratować ciekawą akcją to wydarzenia są niestety bardzo przewidywalne. Przykładem może być odgadnięcie od razu przeze mnie tożsamości jednej z postaci, która miała być finalnym zaskoczeniem. 

 Mam również nadzieję, że w kolejnych częściach Joe Abercrombie bardziej opiszę i rozbuduje świat o którym za mało zostało powiedziane. Ciekawa jestem innych królestw, władców, religii i tradycji. Łatwiej mi wtedy będzie w świecie tym bardziej się zanurzyć i w niego wczuć. 

 Pół króla czytało mi się bardzo przyjemnie. Brak trudnych terminów czy nazw sprawiło, że książkę pochłania się niezmiernie szybko. Czuć jednak, że jest to fantastyka skierowana do młodszego czytelnika. Co wcale nie musi jednak przeszkadzać, nie każdy przecież lubi brutalność i wulgarny humor. Autor w przemyślany i spójny sposób przedstawił etap wędrówki i wewnętrznego dojrzewania. Ja już zabieram się za drugi tom, bo myślę, że warto poznać dalszy ciąg tej historii. 

Moja ocena : 3,5/5


Tytuł oryginalny : Half a King
Autor : Joe Abercrombie
Tłumaczenie : Agnieszka Jacewicz
Liczba stron : 400
Wydawnictwo : Rebis
Cykl : Morze Drzazg (tom 1)

niedziela, 6 września 2015

#6 Recenzja "Pielgrzym" Terry Hayes

 Zachęcona wieloma pozytywnymi opiniami i recenzjami polowałam na Pielgrzyma i nie mogłam się doczekać jego lektury. Może zawiniły moje zbyt wygórowane oczekiwania, może zbyt duża ilość przeczytanych książek o takiej tematyce ale nie jestem z tej lektury do końca zadowolona. Dzieło Hayesa niestety mnie rozczarowało. 

 Głównym bohaterem Pielgrzyma jest Scott ( jest to oczywiście jedno z wielu imion, których używa, prawdziwego nigdy nie poznajemy ). Jest on, jak dowiadujemy się od innych postaci występujących w książce najlepszym na świecie agentem wywiadu. Poznajemy go w momencie, w którym porzuca on swoją niebezpieczną pracę i próbuje normalnego życia zwykłego obywatela. Nie jest to próba udana. Jego przyjaciel (jeśli możemy go tak określić) Ben Bradley komisarz nowojorskiej policji prosi go o konsultacje w sprawie zagadkowego morderstwa. Ofiara jest niemożliwa do zidentyfikowania. Zanurzona w wannie z kwasem pozbawiona została twarzy oraz odcisków palców. Dodatkowo kobiecie wyrwano zęby. Miejsce zbrodni zaś zostało idealnie wyczyszczone z wszelkich dowodów i odcisków palców. Interesujące jest to, że do dokonania tej zbrodni doskonałej została użyta wiedza zawarta w książce napisanej przez naszego głównego bohatera. 

 Scott nie zdaje sobie sprawy, że angażując się w śledztwo skazuje się na powrót z emerytury. Dostrzeżony przez byłego szefa zostaje przydzielony do sprawy wagi światowej. Jego zadanie jest wytropienie i powstrzymanie arabskiego terrorysty, którego planem jest rozprzestrzenienie wysokiej zjadliwości wirusa czarnej ospy i zranienie Stanów Zjednoczonych. Bohater w pojedynkę ma dokonać tego co nie udało się żadnemu wywiadowi na świecie. Nie posiadając praktycznie żadnych danych ma dowiedzieć się kim jest tajemniczy Saracen.

 Akcja Pielgrzyma od pierwszej do ostatniej strony nie zwalnia. Razem z Scottem przemieszczamy się zarówno na mapie jak i za pomocą wspomnień w czasie. Jest to oczywiście zasługą pana Hayesa, który będąc scenarzystą filmowym doskonale zna się na swojej pracy i wie jak sprawić by widz, a w tym wypadku czytelnik nie mógł się oderwać od przedstawianej historii. Powieść jak dla mnie jest właśnie taką książkową hollywoodzką produkcją. Mamy super tajnego agenta, mamy świat w obliczu zagłady i okrutnego superzłoczyńce. Oczywistym też jest fakt, że tylko Scott, agent na emeryturze jest w stanie uratować wielką Amerykę przed złem jakim jest grożący jej atak i wybuch epidemii, która zdziesiątkowałaby światową populację. Brzmi zdecydowanie jak filmowy hit. 

 Tytułowy Pielgrzym jako najlepszy z pracowników wywiadu posiada niezwykły zmysł obserwacji i potrafi dostrzegać i kojarzyć fakty, które dla innych są niedostępne. Jest mężczyzną bystrym, czasami ironicznym i z dużym zapasem szczęścia, które przez całą książkę ratuje mu tyłek. Jego postać zbudowana jest dobrze aczkolwiek autor próbując chyba przez to nadać mu charakteru niepotrzebnie zrobił z niego narkomana. Żadne jego zachowania w książce o tym nie świadczą i nie ma to żadnego wpływu na fabułę.   

 Ciekawszą postacią z psychologicznego punktu widzenia jest główny antagonista powieści - Saracen. Szczątkowe opisanie jego tragicznego życia w zepsutej ojczyźnie zaciekawia. Na duży plus zasługuje również pokazanie przez Hayesa na podstawie jego historii jak w młodym chłopcu rodzi się i kiełkuje fanatyzm. Z tego fanatyzmu zaś powstaje terrorysta gotowy zabijać bez oporów i wyrzutów sumienia. 

 Wśród bohaterów warto wyróżnić też Bradleya. Jest on, szczególnie dla amerykańskiego czytelnika przykładem dobrego obywatela, patrioty i wzorem bohaterstwa. Czyli jest taki jaki każdy dobry Amerykanin powinien być. Policjant ryzykujący własnym życiem i ratujący ludzi podczas ataku na WTC ma działać na emocje, wzruszać i budzić sympatię czytelnika. 

 Mimo irytującego mnie wywyższania USA powieść czytało mi się bardzo dobrze. Autor posługując się lekkim językiem, sprawia, że pochłania się ją bardzo szybko i łatwo. Główny wątek zbudowany jest ciekawie i logiczne. Wszystkie wątki łączą się w spójną całość. Każdy rozdział kończy się w taki sposób, że od razu chce się przejść do następnego. Skakanie Scotta "w czasie" pozwala lepiej zrozumieć czytelnikowi postacie i motywy, które kierują ich postępowaniem.  

 Ciekawym i mocnym punktem pielgrzyma jest pokazanie terroryzmu i jego ewolucji w dzisiejszym świecie. Metody się zmieniają, wróg jest coraz inteligentniejszy. Hayes zmusza do zastanowienia i zdania sobie sprawy z możliwych zagrożeń. Sama w pewnym momencie zastanawiałam się nad tym czy w rzeczywistości taki atak mógłby być aż tak prosty i o ilu niebezpieczeństwach czyhających na naszym progu jako szarzy obywatele nie zostaliśmy poinformowani przez "wielkich" tego świata.

 Rozczarowaniem w Pielgrzymie było dla mnie zakończenie. Nie pasowało mi jakoś ono do charakterów bohaterów. Moim zdaniem wedle wzorca podjąć powinni decyzje zgoła inne. Może jednak tylko mi się tak wydaje. 

 Podsumowując całą recenzję Pielgrzym pana Hayesa jest naprawdę dobrze skonstruowaną i wciągającą powieścią sensacyjną. Jest to lektura łatwa, przyjemna i nie zmuszająca czytelnika do głębszego skupienia. Patrząc na wątek szpiegowski brakuje mi w nim całkowicie realizmu. Nie umywa się do powieści takich autorów jak Tom Clancy, który jak dla mnie jest mistrzem jeśli chodzi o ten gatunek. Mimo tego jest to pozycja, którą niewątpliwie warto poznać. Wzorem wielu czytelników na całym świecie wam Pielgrzymem może przyjdzie się zachwycić i szczerze go pokochać. Jest to bowiem kawał dobrej rozrywki.

Moja ocena : 4/6


Tytuł oryginału : I Am Pilgrim 
Autor : Terry Hayes
Tłumaczenie : Maciej Szymański
Liczba stron : 768
Wydawnictwo : Rebis

sobota, 5 września 2015

#1 Polowanie - czyli moje Top 6 ! zapowiedzi na wrzesień

 Nadszedł wrzesień a z nim wiele książkowych premier. Przyznam szczerze, że miałam duży problem z ograniczeniem poniższej listy do minimum. Tak to już jest gdy chce się przeczytać wszystko ;) Poniższe 6 punktów jest wyborem całkowicie subiektywnym w oparciu o moje gusta. Może ktoś znajdzie również coś dla siebie w tym zestawieniu. A ja zaczynam polowanie !  :)

1. Świadek mimo woli - Gianrico Carofiglio                    

 Południowe Włochy, schyłek XX wieku. W jednej z nadmorskich miejscowości zostaje zamordowany dziewięcioletni chłopiec – prawdopodobnie zbrodni dokonano na tle seksualnym. Dla prokuratury jedynym podejrzanym jest Senegalczyk Thiam Abdou, handlarz obwoźny. Na podstawie poszlak i zeznań świadków można zrekonstruować historię: czarnoskóry imigrant uprowadził, zgwałcił, a następnie udusił ofiarę, ciało zaś wrzucił do studni. Wyrok właściwie już zapadł. Obrony oskarżonego podejmuje się mecenas Guerrieri. Zaczyna wertować akta prokuratury. Stwierdza, że w trakcie śledztwa z premedytacją nie przestrzegano procedur prawnych. Najwyraźniej komuś zależało na znalezieniu, a właściwie wykreowaniu zabójcy – tego „innego”, przybysza z Afryki o wątpliwym źródle dochodów, wykluczonego ze społeczności. 
Wydawnictwo : W.A.B
Seria : Mroczna seria


2. Karbala. Raport z obrony City Hall - Grzegorz Kaliciak

 W kwietniu 2004 roku w środkowym Iraku, w świętym mieście Karbala polscy żołnierze stoczyli krwawą bitwę z radykalnymi bojownikami Muktady as-Sadra. Otoczeni przez wrogów, w nieprzyjaznym mieście, przez kilka dni bez wsparcia z powietrza bronili dwupiętrowego budynku City Hall. Rebelianci mieli wielokrotną przewagę liczebną. Co chwila ponawiali szaleńcze ataki. Mieli moździerze, RPG, granatniki „Pallad” i diektariewy, których pociski potrafią przebić pancerz BRDM-a. Nie przejmowali się prawem wojennym i byli gotowi umrzeć za swoją sprawę. 
To historia dowódcy żołnierzy z City Hall. Relacja z pierwszej ręki, bez retuszu – opowieść o odwadze i okrucieństwach wojny.
Wydawnictwo : Wydawnictwo Czarne
Seria : Linie Frontu

3. Młodość - Paolo Sorrentino 

 Dwaj przyjaciele Fred i Mick – wybitny kompozytor i sławny reżyser – spędzają wakacje w alpejskim kurorcie pełnym niezwykłych gości. Wspominają swoje życie, próbując, każdy na swój sposób, rozliczyć się z przeszłością, pogodzić z tym, co nieuniknione.
W tej niezwykłej książce, pełnej emocji i błyskotliwego humoru, Paolo Sorrentino przypomina, że metryka to nie wszystko. Że człowiek jest młody, póki nosi w sobie pasję, i że jesień życia nie musi się sprowadzać do ciągłego wsłuchiwania się w nieubłagane tykanie zegara.
Wydawnictwo : Rebis, Dom Wydawniczy Sp. z.o.o.

4Dynastia - Graham Masterton

 Kiedy Johann Cornelius zaczynał, nie miał nic. Kiedy umierał, jego rodzina „wykroiła” sobie gigantyczną porcję Ameryki… Dynastia - saga rodziny Corneliusów - to doskonała powieść obyczajowa o ludziach, którzy startowali od zera, a nie przebierając w środkach zdobyli wręcz niewyobrażalne bogactwo i władzę. Dynastia  to historia wielkiej, ale tragicznej miłości.Dynastia  to także opowieść o przedstawicielach zepsutego, smutnego, „drugiego pokolenia”, bawiących się milionami jak dzieci zabawkami oraz o superbogatym dziecku, które uciekło z więzienia pieniądza w marzenia napędzane narkotykami.Dynastia  to siedemdziesiąt lat władzy, przywilejów, namiętności, rozkoszy, ale także i bólu. 
Graham Masterton stworzył w tej powieści błyskotliwy, wiarygodny i porywający wizerunek dynastii Corneliusów – rodziny o której losach przesądził pieniądz.

Wydawnictwo : Albatros/Andrzej Kuryłowicz

5. Bajki, które zdarzyły się naprawdę. Historie słynnych kobiet - Anna Moczulska

 Anna Moczulska opisuje historie kobiet, w których życiu bajkowe scenariusze wydarzyły się naprawdę. Choć może to was zaskoczyć, należały do nich między innymi caryca Katarzyna I, Anna Jagiellonka, Maria Tudor, Barbara Radziwiłłówna, Joanna Szalona czy Elżbieta Bawarska (zwana Sissi). Niektóre z nich, niczym Śnieżki, musiały stawić czoła Złym Macochom. Losy innych, jak u Kopciuszka, odmieniły się nagle jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki. A jeszcze inne, niby Śpiące Królewny, późno obudziły się do życia i królowania. I żyły długo i szczęśliwie… choć nie zawsze. Zdaniem autorki najciekawsze w historii kobiet są zagadki i tajemnice. W swojej książce stara się rozwikłać wiele z nich, docierając do nieznanych i zaskakujących faktów z życia bohaterek. Anna Moczulska – autorka poczytnego bloga „Kobiety i historia”, na którym opisuje mniej znane, ale nie mniej ciekawe oblicza historii. Nie ma tu rozległych relacji z przebiegu bitew czy kłótni królów i papieży. To historia z ludzką – a przede wszystkim kobiecą – twarzą.
Wydawnictwo : Znak, Społeczny Instytut Wydawniczy Sp. z.o.o

6. Druga szansa - Dani Atkins

 Wszystko w życiu Rachel układało się idealnie, nim wydarzył się tamten straszny wypadek. Jedna chwila przekreśliła obietnicę szczęśliwej przyszłości. Tego dnia jej świat rozpadł się na kawałki. Straciła najlepszego przyjaciela, ukochanego, poczucie sensu i
…Stop! Zacznijmy jeszcze raz, jakby to co złe nigdy się nie wydarzyło… Pewnego dnia Rachel budzi się i z zaskoczeniem odkrywa, że złe rzeczy z jej niedalekiej przeszłości nie miały miejsca. Wszystko, co utraciła w wyniku nieszczęśliwych zdarzeń, jest wciąż w zasięgu ręki: szczęśliwy związek, wymarzona posada, grupka przyjaciół. Czyżby los ofiarował jej drugą szansę? Czy znalazła się w jakimś innym, przedziwnym, ale szczęśliwym wymiarze? Kto lub co stoi za tą niewytłumaczalną przemianą jej życia? Poruszająca, magiczna opowieść. Nadzwyczajny debiut Dani Atkins, który zachwycił i wzruszył czytelniczki na całym świecie.
Wydawnictwo : Znak, Społeczny Instytut Wydawniczy Sp. z.o.o. 

piątek, 4 września 2015

czwartek, 3 września 2015

#5 Recenzja "Pod Mocnym Aniołem" Jerzy Pilch

 Czy można o czymś tak tragicznym jak alkoholizm pisać pięknie i poetycko? Pilch w swojej powieści niezaprzeczalnie udowadnia, że tak. Udowadnia, że nawet o rzeczach najbardziej przyziemnych i odtrącających gdy ma się ku temu zdolności można opowiadać w sposób podniosły i robiąc to zachwyca. Pilch urzeka mnie od pierwszej strony i do ostatniej strony nie zawodzi. "Pod Mocnym Aniołem" jest dziełem angażującym czytelnika w równym stopniu jak alkohol jest angażującym trunkiem dla pijaka. Otrzymana nagroda Nike jak dla mnie w pełni zasłużona. 

 Juruś, główny bohater powieści jest zdolnym pisarzem, intelektualistą i co jest częstym uzupełnieniem tych dwóch rzeczy : pijakiem. Jak na pijaczynę przystało jest on częstym, a raczej stałym gościem oddziału deliryków. Oddział ten jest głównym miejscem akcji. Tutaj poznajemy innych bohaterów, tutaj poznajemy historie jakie wiążą się z nałogiem. 

 Powieść Pilcha czytelnik odbierać może jako swoistą spowiedź alkoholika. Jego próbę znalezienia początku i powodu potrzeby picia. Niestety trudno znaleźć prostą odpowiedź. Picie po prostu jest odpowiedzią na wszystko. Na podstawie historii deliryków z oddziału widzimy jakim upadkiem jest nałóg i jak głęboka dla osób uzależnionych jest potrzeba wyzwolenia z kajdanów picia i zmartwychwstania. Odrzucenia religii picia i obiektu kultu jakim jest butelka wódki. 


"Piję bo piję, piję bo lubię, piję bo się boję, piję bo jestem obciążony genetycznie, piję bo mam słaby charakter."

 Przemyślenia narratora  przepełnione są smutkiem i poczuciem beznadziei. Czytelnik razem z nim ogląda jego trwanie i ocenia jego kroki. Zdajemy sobie sprawę z jego przegranego życia i bezradności wobec butelki. Juruś jest całkowicie oderwany od rzeczywistości, istnieje gdzieś pomiędzy jawą a snem. Nie zdaje sobie sprawy co dzieje się naprawdę, a co jest jedynie wytworem jego literackiej wyobraźni. My zaś próbujemy zrozumieć jego motywacje i pragnienia. Kibicujemy mu w jego wychodzeniu na prostą. Lubimy go. Nasz bohater jest zdecydowanie mądrym i doświadczonym pijakiem. Otaczający go świat traktuje jak tło dobrej lektury. Przebywających z nim na oddziale alkoholików - towarzyszy broni zaś jako bohaterów swojej książki, nadaje im przezwiska, żywi się ich historiami pijaństwa i poniżenia. Sam wydaje się sobie kimś lepszym od swoich współbraci w nałogu. W sposób niezwykle ironiczny i cyniczny podchodzi do choroby, która go trawi.  Pod płaszczem pijackiej retoryki, kwiecistego języka i ogromu środków stylistycznych ukrywa chęć wyzdrowienia. Chęć bycia.  


"Jestem bo nie wybieram śmierci, wybieram życie."

 Pilch jak to w życiu bywa, jedyną nadzieję dla naszego pisarzyny widzi w miłości, w jej poszukiwaniu. I Juruś szuka tego leku pośród wielu kobiet, które są dla niego jedynie prywatną izbą wytrzeźwień, szuka tej jednej, wyjątkowej, prawdziwej miłości, która przynieść może uwolnienie. 

 Autor "Pod Mocnym Aniołem" używając metafor, porównań i poetyckiego języka niczym pędzlem maluje czytelnikowi portret człowieka nieszczęśliwego i zagubionego we własnym "ja".  Czytając nie można nie doszukiwać się w naszym uzależnionym pisarzu podobieństwa do samego autora i jego życia. Są to jednak jedynie domysły. 


    "Z samy sobą nie mam nic wspólnego."

 Zastanawiałam się do czego by się na koniec przyczepić ale nic co by było ważne nie przyszło mi do głowy. Jedyne co może być nużące dla czytelnika to przytaczane zbyt długie opowieści niektórych deliryków, które nie wnoszą zbyt dużo do fabuły a jedynie zmuszają do zastanowienia.

   "Pod Mocnym Aniołem" jest książką, która całkowicie mnie urzekła swoją prostotą i wrażliwością. Polecam ją każdemu kto pragnie zgłębić się w studium człowieka uzależnionego, kto szuka nadziei i wierzy w uleczenie. Bo choć tragizm nałogu jest przytłaczający to zawsze jest coś więcej. Coś więcej nawet w przegranym alkoholiku i pan Pilch pięknie to ukazuje. Dla każdego z nas istniej coś na tym chorym świecie za co i o co warto walczyć. Nawet jeśli pojedynek ten wydaje nam się nierówny, Dawid wygrał przecież z Goliatem.

Moja ocena : 5,5/6



Tytuł oryginału : Pod Mocnym Aniołem
Autor : Jerzy Pilch
Liczba stron : 192
Wydawnictwo : Świat Książki